Życiówa, czyli czemu kwiatosza w Gradaniu jakby mniej
Zauważyliście być może że ja, kwiatosz, ostatnio opuszczałem niektóre odcinki Gradania. Prawda jest taka, że byłem wybyłem za granicę za chlebem (po czym się okazało, że dobry chleb to jest w Polsce, na obczyźnie natomiast jest bogatszy 😉 ). Miałem plan zostać tu trzy miesiące, odłożyć nieco i wrócić. Nagraliśmy z tej okazji sporo odcinków na zapas (dziękuję chłopakom za cierpliwość i zaproponowanie takiego reżimu – ogranie i nagranie kilku rzeczy wprzód oznaczało siedzenie co dwa dni po parę godzin nad ciągle tymi samymi tytułami), które obecnie teraz sobie właśnie lecą (tudzież leciały).
Czytaj dalej










