Życiówa, czyli czemu kwiatosza w Gradaniu jakby mniej

Zauważyliście być może że ja, kwiatosz, ostatnio opuszczałem niektóre odcinki Gradania. Prawda jest taka, że byłem wybyłem za granicę za chlebem (po czym się okazało, że dobry chleb to jest w Polsce, na obczyźnie natomiast jest bogatszy 😉 ). Miałem plan zostać tu trzy miesiące, odłożyć nieco i wrócić. Nagraliśmy z tej okazji sporo odcinków na zapas (dziękuję chłopakom za cierpliwość i zaproponowanie takiego reżimu – ogranie i nagranie kilku rzeczy wprzód oznaczało siedzenie co dwa dni po parę godzin nad ciągle tymi samymi tytułami), które obecnie teraz sobie właśnie lecą (tudzież leciały).

Miałem wrócić w kwietniu, okazuje się, że termin przed sierpniem jest raczej mało realny. Stąd mimo starań niedługo wyjdzie na jaw, że mnie w Polsce nie ma. A tu ciągle pojawiają się nowe gry, trzeba nagrywać i ogrywać. Chłopaki zorganizowali nieco zmienioną formułę, ale to już oni napiszą. W każdym razie ja jestem zmuszony zawiesić moją działalność w Gradaniu. Nie ma to brzmieć jak pożegnanie, raczej jak chwilowa nieobecność, niemniej chciałem podziękować za te półtora roku (czy więcej) razem w eterze Windziarzowi i Ciuńkowi oraz Wam, słuchaczom.

Jako kwiatosz mam zamiar skrobnąć jakieś recenzje na emigracji, żeby nie zardzewieć i nie odstawać po powrocie, ale czy się uda – zobaczymy. Przy odrobinie szczęścia niektóre gry mnie i chłopakom się pokryją, więc po powrocie będę mógł zaoferować świeże spojrzenie na daną grę – na czym, mam nadzieję, skorzystamy wszyscy 🙂

Tak czy siak – dzięki i do usłyszenia 🙂

0 Udostępnień