Woodcraft – pół rzutu okiem, pół recenzji
Czasami bywa tak, że się nie zgrywamy i na pytanie jednego: „zagramy jeszcze raz?”, drugi odpowiada „ja już chyba nie muszę”. I w ten oto sposób wychodzi półrecenzja. Zapraszamy do słuchania.
Czasami bywa tak, że się nie zgrywamy i na pytanie jednego: „zagramy jeszcze raz?”, drugi odpowiada „ja już chyba nie muszę”. I w ten oto sposób wychodzi półrecenzja. Zapraszamy do słuchania.
Plansza wyklądająca jak tabelka arkusza kalkulacyjnego. Zbieranie zestawów kolorowych znaczków. Kupowanie abstrakcyjnych żetonów z abstrakcyjnymi zdolnościami. Czuję nie dający się z niczym pomylić zapach eurosucharka. Zapraszamy do słuchania.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że jakoś dawno nie rozmawialiśmy o słusznym eurosucharze. Takim z abstrakcyjnymi zasadami i mnożnikami punktów na końcu. Takim wyglądającym jak arkusz kalkulacyjny. Całe szczęście w sukurs przyszli Włosi i wydawnictwo Portal. Zapraszamy do słuchania.
Duże pudełko. A w nim dużo kafelków i innych pudełek. I drewnianych elementów. I naklejek na te drewniane elementy. Ładne to. Jak wypada nowa wersja starej gry o zamienianiu rzeczy w rzeczy i rzeczy w punkty? Zapraszamy do słuchania.
Granna po raz kolejny romansuje z tematem gier nie kojarzonych stereotypowo z grami dla dzieci. Podobnie jak jakiś czas temu Dwergar, mamy tu do czynienia z grą polskich autorów i nie na licencji. Co z tego wyszło? Zapraszamy do słuchania.
W dzisiejszym odcinku pojawią się następujące wątki. Ile jest Doktora w Doktorze? Któremu z nas serce nie zaczyna bić szybciej, gdy na okładce gry widzi nazwisko „Knizia”. Czy Stefan Feld może czuć się zagrożony? Czy Włoch, którego nazwisko staraliśmy się przeczytać przez dwie bite minuty przed włączeniem mikrofonu gra w tym projekcie pierwsze, czy drugie skrzypce? Zapraszamy do słuchania.
Wykreślanka ostateczna? Graniczny przypadek wieloosobowego pasjansa? Kilogram makulatury w pudełku? To tylko trzy z wielu wątków, które pojawiają się w dzisiejszej recenzji. Zapraszamy do słuchania.
Praga. Euro. Suchary. Jajka. Most. Koło zębate. Mechanizm zapadkowy. Trybuny. Porozmawiamy sobie dzisiaj o dużej łamigłówce o niczym od uznanego autora. Wszystkie wymienione wcześniej elementy o dziwo znaleźliśmy w pudełku. Zapraszamy do słuchania.
Rozmawialiśmy już jakiś czas temu o Wenecji, a dziś przyszedł czas na inne włoskie miasto w bardzo podobnym pudełku. Zapraszamy do słuchania.
Trudno jest przejść obok Wenecji obojętnie, widząc kilogramy ładnego drewna poukładane na planszy. W związku z tym gra przykuła naszą uwagę już na starcie. Potem zobaczyliśmy znajome nazwiska na okładce. A potem zagraliśmy. Jesteście ciekawi, co z tego wyszło? Zapraszamy do słuchania.
