Gradanie ZnadPlanszy #76 – Realm of Wonder
O kurde, ta plansza się kręci! Mnie więcej takie pierwsze wrażenie ma robić Realm of Wonder na potencjalnym graczu. I nie ma co ukrywać, bajerem reklamuje się całkiem skutecznie.
This author has yet to write their bio.
Meanwhile lets just say that we are proud Maciek "Ciuniek" Poleszak contributed a whooping 647 entries.
O kurde, ta plansza się kręci! Mnie więcej takie pierwsze wrażenie ma robić Realm of Wonder na potencjalnym graczu. I nie ma co ukrywać, bajerem reklamuje się całkiem skutecznie.
Tydzień minął bardzo szybko, odpowiedzi przyszło całkiem sporo, ale niestety nie wszystkich mogliśmy obdarować prezentami. Jeśli chcecie wiedzieć kto załapał się na upominek, kto był na zdjęciach z zeszłego tygodnia i jakie pytania wymyśliliśmy na dzisiaj, czytajcie dalej.
Czasami bywa tak, że człowieka nachodzi ochota na śledzika. Albo szprotki. Albo tuńczyka. I gdyby nie dzielni rybacy, którzy w pocie czoła codziennie wydzierają te cenne łupy morzu, wielu ludzi musiałoby obejść się smakiem. O nich właśnie jest ta gra (to znaczy o tych co wydzierają, nie o tych co się obchodzą).
Na wstępie mógłbym zacząć pisać o dziejowej niesprawiedliwości jaką było przedwczesne zdjęcie z anteny pewnego kultowego serialu, a na ten temat nie da się już chyba powiedzieć nic nowego, więc sobie odpuszczę. W ten oto sposób udało mi się szybko i bezboleśnie zapełnić pierwszy akapit tekstu bez wymyślania żadnej treści. 😉
100 to bardzo ładna liczba. Na urodziny życzy się 100 lat, 100 złotych to rozsądny budżet na przyzwoitą planszówkę. My setkę obchodzimy z okazji pojawienia się recenzji setnej gry. Zaczynaliśmy będąc podejrzewani o wytrwałość wystarczającą na nagranie 8 odcinków, z czego 6 tylko w głowie, nie na niewidzialnej taśmie. Ale jesteśmy, nagrywamy, recenzujemy, świętujemy 🙂
Bo czasami bywa tak, że ktoś komuś próbuje podłożyć świnię. Ktoś coś źle usłyszy, zrozumie zbyt dosłownie i potem z tego podkładania świni robi grę. Grafika na okładce Ranczo Party nie może być przypadkowa i tej wersji zamierzam się trzymać.
Czasami bywa tak, ze chciałoby się opchnąć coś na mieście. Czasami bywa też tak, że lokalem, do którego akurat jest najbliżej jest chińska knajpka, w której krzątający się nad wielkimi patelniami Chińczycy przygotowują nam kurczaka w cieście na ostro. I tu rodzi się jedno pytanie…
Dosłownie tydzień temu braliśmy na warsztat jedną grę o pociągach, a już dziś bierzemy się za następną. Ostatni wtorek miesiąca oznacza, że zaglądamy na wyższą półkę, zdejmujemy z niej mocno ograne pudło i siadamy nagrywać Setkę na trzech.
Wydawałoby się, że pewne duety są nierozerwalne. Okazuje się jednak, że 50% ekipy Kiesling i Kramer od czasu do czasu zabiera się do roboty ze wsparciem kogoś zupełnie innego. Czysta abstrakcja, dosłownie i w przenośni.
Gry kolejowe były przerabiane już na praktycznie wszystkie znane człowiekowi sposoby, a jedynym bardziej wyświechtanym motywem przewijającym się w grach planszowych jest chyba tylko prowadzenie handlu zasobami w basenie Morza Śródziemnego.
