Spartacus: A Game of Blood and Treachery

Od poprzedniego Gradania ZnadPlanszy minął ledwie tydzień, a zima zdążyła się zacząć i skończyć. Witamy więc w kolejnym jesiennym (albo pierwszym wiosennym?) odcinku Gradania. Dzisiaj opowiadamy Wam o grze Spartacus – krwawych starciach gladiatorów i jeszcze krwawszych starciach politycznych za kulisami tych walk.

Sprawdzamy dzisiaj formułę nieco dłuższego i dokładniej opisującego zasady filmiku, stąd jest obszerniejszy niż skomplikowanie gry by to sugerowało. Dlaczego wzięliśmy się za recenzję gry, która jest na rynku przynajmniej od roku? Przymierzamy się do obgadania dla Was dodatku, a sam Spartacus jest niezbyt popularny – stąd pomyśleliśmy, że warto ten tytuł Wam przybliżyć 🙂

Dość gadania, zapraszam do oglądania 😉

 

Prezentacja:

 

Recenzja:

Gradanie ZnadPlanszy #10 – Spartacus by Gradanie on Mixcloud (wersja do pobrania)

  • Windziarz

    odapeluje do rodziny – dodatek już się u mnie pojawił 🙂

  • poooq

    Im bardziej podoba Wam się omawiana gra tym lepiej słucha się podcastu: power, dynamika i radość. Carry on!

  • Jeszcze nie oglądałem / nie słuchałem tego odcinka, ale od razu się zapytam: graliście z oficjalnymi regułami czy warianty? Bo niestety w mojej pierwszej grze wyszło, że gra jest lekko „zepsuta” (gdzie lekko jest dość sporym niedopowiedzeniem). Według normalnych zasad gladiator z jedną niebieską kością więcej ma 73% szans na zwyciężenie testu na inicjatywę, co teoretycznie pozwala mu zadać w większości przypadków dwa ciosy pod rząd i nie być trafionym!:

    – Najpierw dzięki temu że mam więcej niebieskich kości poruszam się szybciej i mogę ustawić się tak (będzie to trwało długo ale da radę), że przeciwnik rusza się pierwszy ale nie da rady do mnie dojść i mnie uderzyć i nie da rady też odejść na tyle żebym do niego nie podbiegł i go nie trafił.

    – W kolejnej rundzie walki prawdopodobnie znowu wygram walkę o inicjatywę (73%) więc będę mógł zdecydować że ruszam się pierwszy – zadaję cios i odskakuję (gracz sam wybiera czy najpierw się rusza czy atakuje), a że mam więcej niebieskich będę mógł odskoczyć tak, że przeciwnik do mnie nie doskoczy.

    Wiem, że to nie całość gry, ale dość ważny jej element i taki bardzo duży zgrzyt w mechanice jest problemem. Nie ma problemu jeżeli się nie zorientujesz 😉 Jeżeli ktoś jest zaintresowany to tutaj są wyliczenia i podany wariant, który znacznie poprawia sytuację http://boardgamegeek.com/article/11986234#11986234

    • kwiatosz

      Graliśmy wg instrukcji. Nie próbowaliśmy wariantu, ale może dlatego, że moi niemobilni rzeźnicy i tak kroili szybkich (i, jak się okazało, wkrótce martwych 😉 ) na plasterki – szybsi gladiatorzy wygrywają inicjatywę, ale manewr z dwoma ciosami da się zrobić na środku areny – zepchnięcie ku brzegowi już tego nie daje. Dodatkowo wolniejsi często mają lepszą obornę albo atak – i taki szybkobiegacz albo może sobie zdjąć cenną kość z obrony albo ataku, co zaskutkuje jego szybszym zgonem, albo zdejmie jednak z inicjatywy – bo bycie pierwszym nic mu nie daje jeśli rzuca 1 koscią ataku na 4 obrony. Moim zdaniem jak najbardziej all is well 🙂 Czasami szybkobiegacz z włócznia jest morderczy, a czasami dostanie strzała jednego, ale zdejmującego mu na dzień dobry 3 kości. A jeżeli mamy gladiatorów 3vs1 inicjatywy to albo walczy niewolnik, albo gladiator jest na wykończeniu – bo wiadomo, że nie warto poświęcać inicjatywy na początku walki.

      Także – w każdej chwili przyjmę wyzwanie chyżego 334 przeciwko mojemu 552, Zwłaszcza jeżeli dostanę siatkę 🙂

      Tl;dr – inicjatywa jest ważna, ale jej niska wartość rekompensuje inne mocne zdolności wojownika, nie ma powodu balansować tego moim zdaniem (plus manewry słabiej działają jeśli krawędź jest blisko).

      Z wariantów natomiast rozważaliśmy popuszczanie lwów, czyli np po 3 kolejkach bez starcia arena zwęża się o jedno pole – żeby zapobiec ganianiu się bez obrażeń.

      • Ale właśnie o to chodzi żeby będą chyżym, spróbować uderzyć dwa razy i nie być uderzonym przez silniejszego (tutaj wariant z lwami na pewno pomoże) – będą szybszym i bardziej „inicjatywnym” dam radę biegać dookoła planszy i nie być przygwożdżonym do ściany i w końcu wyczekać taki moment żebym mógł podbiec i zadać cios. Jeżeli to wejdzie to Twój 552 nagle staje się np.: 442 i zaczynamy bieganie od początku. No i problem w tym, że startowi gladiatorzy mają statsy podobne np. 334 czy 343 – wtedy ten z 4 kostkami inicjatywy gromi. A że w naszej partii w pierwszych dwóch kolejkach nie wyszli do licytacji nowi gladiatorzy to był problem i po tych dwóch rundach gra się skończyła (a ja nawet ani razu nie zawalczyłem) – graliśmy od 7 punktów (czy od ilu tam się gra w zalecanym na początek wariancie). Ja bym bardzo chciał jeszcze raz spróbować i żeby nie wyszło że rzeczywiście jest problem (grałem z dwoma największymi psujami z jakimi mogłem :P)

        • kwiatosz

          Wariantu od 7 punktów nie grałem. Ten z kością więcej jeśli będzie obiegał mojego, to go dojdę, a jeśli w kierunku krawędzie będzie uciekał, to też go dogonię jeżeli będzie chciał atakować, nie ma przeproś 😉 Miałem jedną partię, że gdyby nie wino, to bym do końca gry dojechał z moim czempionem wychowanym z gladiatora standardowego. Taki co ma kostkę mniej na atak będzie mial trudno żeby mnie trafić, a jak ma kostkę mniej na obronę, to mi wystarczy dobry jeden strzał. Generalnie w naszym doświadczeniu nie było tak, żeby ten szybszy wygrywał – wręcz przeciwnie, jak już wyłapał strzała, to nie miał z czego zdejmować za bardzo.

          Może podstępne pytanie, ale dlaczego ten z gorszą inicjatywą podchodził na strzała? Powinien spychać szybszego do krawędzi bez wystawiania się na strzała. Jeżeli ma wyczekać na moment, to równie dobrze może wyczekać ten wolniejszy i wprawić młot w ruch 🙂

          • Bo jeżeli ty się poruszasz o 2 pola, a ja o 3 (czy tam 3 vs 4) to ja będę się starał być ciągle na odległość która pozwala mi dobiec a Tobie nie. Jeżeli ja wygrywam w większości przypadków inicjatywę to każę Ci się zawsze ruszać pierwszemu – jeżeli podbiegniesz na dwa pola (tak żeby w następnej turze mnie próbować uderzyć), to ja podskakuję do Ciebie, a w następnej decyduję że ruszam się pierwszy i odskakuję na trzy więc mnie nie dosięgniesz. Jeżeli spróbujesz trzymać dystans tak żebym ja nie mógł do Ciebie się dostać (czyli 4 pola lub więcej) nie dasz rady mnie spychać, a ja ponieważ jestem szybszy będę kontrolował sytuację i próbował doprowadzić do sytuacji gdy będziesz musiał podejść na moje trzy pola. Jedyna szansa jest taka że wygrasz inicjatywę, ale wtedy musisz być w zasięgu swoich dwóch, bo jeżeli nie jesteś to i tak nie dasz rady do mnie dobiec, a ja będę mógł bezpiecznie odskoczyć – nieważne czy się będę ruszał pierwszy czy drugi.

          • Tak więc żeby mieć naprawdę szansę musisz wygrać dwa razy inicjatywę pod rząd co daje bardzo nikłe szanse około 1/20

          • kwiatosz

            Zresztą co ja tam będę gadał – przyjedziemy do Ciebie i naklepiemy tego Twojego elfiego gladiatora za pomocą sprawdzonych krasnoludzkich metod 😛

          • Zapraszam 🙂

          • kwiatosz

            Jeżel uderzenie nie będzie na środu areny, to z jedym więcej nie odskoczysz poza zasięg – ten wolniejszy musi tak stanąć, żeby być między szybszym a srodkiem areny – i wtedy go spokojnie dojdzie przy jednej kości różnicy w ruchu (przy 4-3) – przyjmie jednego strzała, ale prawdopodobnie mało mu to zrobi, skoro ma np. obronę mocniejszą, albo ryzykuje, przyjmuje strzała zdejmując z obrony, a potem dobiega i zatakuje pełnym atakiem.

            Jeżeli dysproporcja jest inna to albo już ktoś zebrał obrażenia, albo ten słabszy ma sprzęt – jeżeli widzisz, że masz słabszego gladiatora to go nie wystawiasz do poważnej walki o zwycięstwo, tylko żeby użyć karty „punktuj jeśli twój gladiator umrze). Albo w ogóle wystawia się wtedy niewolnika, bo w trakcie walki liczy się jako gladiator. Szanse na ucieczkę cały czas są przy dysproporcji 3-2, ale „fabrycznych” takich gladiatorów nie ma, a do kupnych jednak daje się sprzęt, który pozwoli im pozabijać mimo ich wad (trójząb chociażby dla powolniaczka, albo siatka).

            Teoretyczny problem widzę, ale występuje przy gladiatorze mającym 2 punkty ruchu i wysłanym bez sprzętu, albo po przyjęciu już pewnych ciosów, tak czy siak – rzadka sytuacja.

          • I chodzi o sytuację „Albo ryzykuje, przyjmuje strzała zdejmując z obrony, a potem dobiega i zaatakuje pełnym atakiem”. Musi w kolejnej rundzie ruszyć się jako pierwszy – a ma na to około 25% szans, co jest bardzo mało jak na różnicę jednej kostki.

          • kwiatosz

            Jeżeli prawidłowo się ustawił (między środkiem a denatem), to przegrywając inicjatywę i tak dochodzi do zwarcia na 100% (mówimy o sytuacji 3-4) – arena jest takiej wielkości, że nie ma gdzie uciec na 4 przy takim ustawieniu.

            Edit: Bo sytuacja jest taka, że to ten drugi do niego doskoczył i zaatakował ruszając się jako drugi)

          • Może rozegramy jakiś wirtualny pojedynek (sama walka) i to sprawdzimy 🙂 ?

          • kwiatosz

            No chętnie, ale jak?

          • Dabi

            Ten problem jest dość sztucznie rozdmuchany i póki co nie pojawił się wcale w moich rozgrywkach a parę już ich miałem. Na BGG różne głupoty o tej grze wypisują. Najpowszechniejszą jest „Glaber wygrywa zawsze” Co jest bzdurne 🙂
            A od 7 to inna gra bo nie ma czasu na wyposażenie gladiatorów. Zanim oni się rozwiną to gra się już kończy. Poza tym dodatek dość skutecznie uwala teorię „szybszy zawsze wygra”.

          • Ok, ale ja grałem bez dodatku i od 7 punktów i problem był 😛

          • Dabi

            Kwestia wyczucia i wrażliwości na takie „błędy”.
            Myślałem o wprowadzeniu tego wariantu po lekturze BGG ale po paru grach zarówno z dodatkiem jak i bez problem nie wystąpił.
            Jak ktoś pozwolił sobie na walkę gladiatorem znacząco wolniejszym od drugiego to bez sprzętu odpowiedniego to sam się prosił o porażkę.
            Natomiast to raz grałem od 7 punktów i gra jest stanowczo uboższa – stąd tu bym raczej jakbym miał wymieniać coś jako wadę to to już bardziej.

            Można spróbować to zmienić ale póki co nie widziałem takiej potrzeby i zamierzam grać w grę zgodnie z zasadami. Jedyne co można było by rozważyć to zmniejszającą się planszę ale nie spotkałem się jeszcze z koniecznością – jak ktoś do gry po to aby biegać w kółko po Arenie i nie walczyć to nie powinien siadać do tej gry. Do wielu zresztą taka osoba nie powinna siadać.

          • Ale to nie był znacząco wolniejszy gladiator – tam była różnica jednej kostki i przeciwnik był totalnie zdominowany 😛

          • Dabi

            No to jest naprawdę dziwne ;). A co do wariantu to jak komuś bardzo pasuje to niech gra tam sobie. Moim zdaniem jest niepotrzebny – przeciwnik będzie miał możliwość oddania ciosu. Spróbujcie zagrać od 4 punktów wpływu (chyba najlepsza ilość) i zobaczcie jak się sprawdza wariant podstawowy. Jak stwierdzicie, że źle to dopiero można zastosować wariację. Po pierwszej grze od 7 to tak troszkę nie za bardzo.
            Swoją drogą jak graliśmy na Falkonie to ja również wiarę pokładałem w to, że najlepszy gladiator który miażdzy i rządzi zarówno statystykami jak i skillem (Gannicus) pokona Theokolesa który był wolny jak mało kto (i przez to uważany za słabszego niż wskazuje koszt). Tamten był lepiej wyposażony za to myślałem, że różnica w skillu tutaj zdecyduje. Skończyło się bardzo szybko i to tak, że dobrze że mi nie zginął. Potem go otruto ale to inna historia.

          • kwiatosz

            „Otruto go” – jaki ładny eufemizm na zapicie się na śmierć 😉

          • Dabi

            Hehehe… w przypadku Gannicusa – to nawet całkiem zgrabna teoria. No ale to już wkraczamy w serial.

  • Dabi

    Bardzo się cieszę, że gra się Wam spodobała. Mówiłem, że dobra ! 😀
    Będe wolniejszy (a będę) to się na partię piszę z Wami !

  • Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #287 - My WordPress Website()