Thunderstone Advance: Numenera

Czasami z ciekawostką na otwarcie trzeba długo poczekać. W zasadzie od pierwszego odcinka idea była wyklarowana, tylko żadna gra nie pasowała. Aż do dzisiaj.

Angielski czwartek, czyli Thursday etymologicznie jest dniem Thora. A jakiż lepszy dzień na recenzję Thunderstone Advance: Numenera od dnia Thora? No właśnie 🙂

Robiąc przerwę od gier osiągających Chopina na skali suchoty recenzujemy zwykle skrajnie aklimatyczny deck building. Jak wyszło tym razem? Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania recenzji 🙂

 

Prezentacja:

 

Recenzja:

Gradanie ZnadPlanszy #20 – Thunderstone Advance: Numenera by Gradanie on Mixcloud  (wersja do pobrania)

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu AEG.

  • Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #309 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja()

  • Miałem ostatnio przyjemność wypróbować Rune Age.
    To też deckbuilding z mocnym klimatem, ale mnie osobiście nie przekonał, przez małą decyzyjność i losową kostkę. Poza tym szedł w bardzo dobrym kierunku i strasznie się zawiodłem, że nie spełnił mych oczekiwań.
    Grałem też w Legendary. Klimat wymiata, mechanika też nie najgorsza, ale Dominion i tak mechanicznie wygrywa.
    Grał któryś z Was w te tytuły i mógłby odnieść swe wrażenia do nowego ThunderStone’a?
    Byłbym wdzięczny, bo możliwe że TS to właśnie to, czego szukam.

    • Windziarz

      Mechanicznie – Dominion jest chyba najlepszy. Tutaj jednak jest po pierwsze trochę więcej zasobów, po drugie Twoje działania klimatycznie są uzasadnione. Wszystko tworzy całość, zarówno mechanicznie jak i klimatycznie. U mnie TS wygrywa jak na razie z wszystkimi innymi deck buildingami. Może pojawi się coś co to zmieni, ale na razie nic takiego nie wypróbowałem. Warunek – to co mówiliśmy to musi być TS Advance lub TS z zasadami z Advance.

      • Grałem ongiś w Kamień Gromu i mi kompletnie nie podszedł…
        ale to było dawno – ze 3-4 lata temu.
        Pamiętam, że wkurzało mnie strasznie to, że jak położyłem jakiegoś potwora to dodawałem go do talii jako karę (coś a’la klątwa w Dominionie).
        Nie wiem, czy obecnie by mi to przeszkadzało, ale wtedy czułem, że gra mnie karze za to, że zrobiłem coś fajnego (zabiłem potwora-dostałem karę).

        • Windziarz

          I dlatego poprawione zostały pewne rozwiązania. I teraz dostaniesz tą chorobę ale tylko za zabicie pewnego typu potworów, inne zabiją Ci bohatera a jeszcze inne zmuszą Cię do porzucenia broni. Tak jak Ciuniek napisał TS i Dominion to bardzo podobne gry ale w TS gramy zdecydowanie częściej. Z resztą Ciuniek kiedyś chyba postawił sobie za cel, wejście w posiadanie wszystkich dodatków do Dominiona i to powinno wystarczyć za rekomendację dla TS.

    • Maciek „Ciuniek” Poleszak

      W Legendary niestety jeszcze nie grałem (i reszta Gradania również). Co do Rune Age też wiązałem spore nadzieje, bo podobał mi się motyw różnych sposobów gry w zależności od wybranej frakcji. Niestety, po paru rozgrywkach doszedłem do wniosku, że decyzyjność w tej grze jest nie tyle mała, co po prostu nieobecna. Było to na tyle irytujące i nudne, że nawet kostka nie zdążyła mnie zdenerwować ;). Czy porównałbym RA do TS? Raczej nie, podobieństwa kończą się na tym, że gracze mają talie, do których dokładają w trakcie gry nowe karty.

      TS trzeba zdecydowanie porównywać do Dominiona, bo to tak naprawdę ta sama gra tylko ubrana w inne ciuchy i poddana lekkiemu liftingowi. Klimat? Na upartego można znaleźć, ma jakiś sens, nie taka totalna abstrakcja jak Dominion. Mechanika? W Dominionie patrzysz na układ początkowy i jesteś w stanie od początku do końca rozplanować sobie swoje poczynania. TS jest pod tym względem mniej strategiczny, bo planowanie budowania optymalnego combosa jest utrudnione przez losową kolejność pojawiania się potworów do ubicia.

      Ja całym sercem jestem za Dominionem, ale to w TS gram częściej. To prawie to samo, a chętnych do gry znaleźć łatwiej ;).