Eclipse – Setka na trzech #24

„No w końcu”. Takie mniej więcej słowa padły z moich ust kiedy okazało się, że w Setce przyszła kolej na Eclipse. Bez zbędnej zwłoki zapraszamy do oglądania. Tak właśnie, oglądania – dzisiaj testujemy nowy format recenzji, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak czy siak, zachęcamy do kliknięcia. 😉

Przy okazji czemu by nie polubić naszej stronki na Facebooku i nie zasubskrybować naszego kanału na Youtubie? Zachęcamy 🙂

  • Dellas

    No wreszcie…

    Eclipse to zdecydowanie najczęściej grane przeze mnie 4X. Fenomen tej gry jest taki, że można w nią grać praktycznie z planszówkowymi nowicjuszami. Zarzucane tej grze jest wiele, od topornej grafiki (mimo że na faflach są oryginalne zdjęcia z kosmosu), że to euro (to wcale nie jest czyste euro ale to tym później), po losowość. Mimo tego ta gra jest genialna. Jej chyba najmocniejszą stroną jest jej streamline, dzięki któremu gra się niesamowicie płynnie, wszystko jest widoczne na planszy a ikonografia jest intuicyjna i łatwa do przyswojenia (w swojej klasie).

    Eclipse ma dwa oblicza. Pierwsze to ekonomiczna rozbudowa frakcji, które rzeczywiście jest czystym euro. I trwa to przez pierwsze 3-5 tur. Jednak potem gra się niesamowicie zagęszcza, gdzie większość graczy wręcz rzuca się sobie do gardła. Bo bez walki rzadko kiedy wygrywa się bez punktów z reputacji. Kulminacją gry jest czysty ameritrashowy klimat zderzenia cywilizacji, walki o centrum galaktyki, rywalizację o punkty, przewagę. Najczęściej ostatnie 2 tury to knucie, dyplomacja pod stołem, blef, jak i wyczekiwanie do końca ze swoim atakiem. Osobiście Eclipse traktuję tą grę jako bardzo udaną hybrydę euro/AT.

    Co do dodatków, to chyba najważniejszą rzeczą jest wprowadzona w Ship Packu reguła pasowania, która ucywilizowała ten aspekt gry i spowodowała, że wreszcie warto jako drugi pasować. Zresztą dodatki dodają dużo tego samego (i w tym też jest siła Eclipse’a), no może poza 2 wyjątkami, które pojawiły się w Shadow of the Rift: mutacje i podróże w czasie – to bardzo odświeżyło grę. Wbrew pozorom Eclipse’a tłumaczy mi się równie sprawnie z pełnym zestawem dodatków jak czystą podstawkę. Fajne są też mini dodatki zwłaszcza pulsar i supernowa.

    Jedyny negatywny aspekt tej gry, który zauważam po wielu już rozgrywkach to losowość na wstępnym etapie gry. I nie chodzi tutaj o walkę, a o losowanie kafli przy akcji eksploracji. To w rzadkich przypadkach (zwłaszcza dla nowicjuszy, którzy nie wiedzą jeszcze jak można nieco złagodzić tego efekt) może znacznie przyblokować rozwój frakcji i zredukować do zera szansę na zwycięstwo.

  • Gadające ręce są fajne 🙂

  • Jestem ciekawy jak Wam podejdzie Scythe. Jak się dłużej zastanowić to jest sporo podobieństw, poza losowymi kaflami przy eksploracji i kościanej walki.

  • EuGene Wolfe

    Dobrze, że wreszcie coś widać.
    PS. Wyprasujcie obrus :))

    • kwiatosz

      Ten obrus to celebracja odkrycia zmarszczek rozchodzących się w polu grawitacyjnym.